Aktualności

Żenada i kompromitacja

Trudno określić występy polityczne p. Szydło inaczej niż jako żenada i kompromitacja. Właściwie każda wypowiedź w/w jest kompromitująca, szczególnie wyraźnie widać to na przykładzie ostatnich zachowań w obszarze polityki europejskiej. Te zachowania i wypowiedzi nie są pomysłami autorskimi p. Szydło, gdyż w/w ma generalnie niewiele pomysłów autorskich, chyba że dotyczą one takich spraw jak droga do własnej działki, fundacja męża (skądinąd postaci równie charyzmatycznej i obdarzonej wyjątkowym wdziękiem), lecz są efektem całościowej polityki PiS-u polegającej na wyprowadzeniu Polski z Unii. Jaki bowiem inny cel ma ustawiczna kampania oszczerstw i insynuacji prowadzona w reżimowych mediach w stosunku do Unii? Sojusznikami PiS-u najpierw był zajadły wróg Unii i Prezydenta Vaclava Havla Vaclav Klaus, potem Wielka Brytania, która właśnie Unię opuszcza, a obecnie są zwolennicy zniszczenia Unii jak np. p. Le Pen. Nieszczęsny p. Waszczykowski sfotografował się właśnie z p. Len Pen, czego nie robi chyba żaden poważny polityk, a w Parlamencie Europejskim stanowiska pisowskiego reżimu zajadle bronią wrogowie Unii, politycy brexitu, wprost lub pośrednio sponsorowani przez Prezydenta Putina. Łukaszenka okazuje się „ciepłym człowiekiem” (to p. Karczewski, który zasłynął także z domagania się ciężkiego więzienia dla Donalda Tuska). Z kolei p. Terlecki, czy ktoś w tym rodzaju, ogłosił, że popiera Donalda Trumpa, który nie tylko wypowiadał się przeciwko Unii lecz także przeciwko NATO, co jest dowodem gotowości PiS-u do popierania najbardziej szkodliwych dla Polski działań) byle tylko zaszkodzić swoim przeciwnikom w polityce wewnętrznej.

Warto przytoczyć kilka ostatnich sformułowań orła pisowskiej dyplomacji, który między innymi powiedział, że należy „ochłodzić” nasze stosunki z Unią, a także „Doszło do fałszerstwa. Mamy dzisiaj ekspertyzy, które mówią o tym, że Tusk został wybrany w sposób, który można zakwestionować”. Nie był uprzejmy przedstawić takich „ekspertyz”, przystąpił jednocześnie do „czyszczenia” MSZ z ludzi powiązanych z „komunistycznym służbami”, ale nie jest w stanie wyrzucić TW „Wolfganga” Andrzeja Przyłębskiego, męża p. Julii Przyłębskiej, której występy w roli przewodniczącej Trybunału Konstytucyjnego mieliśmy niedawno okazję oglądać.

Szczytem bezczelności i uważania Polaków za idiotów była zapowiedź p. Szydło, że nie podpisze w Rzymie podczas szczytu Unii dokumentu końcowego, jeśli nie znajdą się w nim polskie, narodowe postulaty. Prezentowała się jako Joanna d’ Arc, która jedzie wypędzić najeźdźców, niezłomna w  swojej woli obrony „interesu narodowego” w obliczu wrednej Unii. „Twardo” bronione w Rzymie polskie postulaty były oczywistymi i dawno uzgodnionymi twierdzeniami o dość ogólnym w swojej oczywistości charakterze, jak jedność krajów członkowskich, rola parlamentów narodowych, szanowanie zasad demokratycznych (co akurat nie mogło się podobać łamiącym demokrację politykom PiS-u itp.). Następnie p. Szydło podpisała to uzgodnione stanowisko razem ze wszystkimi innymi delegacjami, rozkładając ręce, przy tym w jakimś mającym chyba nawiązywać do Rejtana lub sportowca na pudle geście, co w połączeniu z kanarkowym żakietem i odpustową broszką, wyglądało żenująco. Po raz kolejny było mi wstyd, że ktoś taki reprezentuje mój kraj. Przypomniałem sobie znane powiedzenie Churchilla, gdy podczas Konferencji w Poczdamie po wyjściu polskiej delegacji z Bierutem i Osóbką-Morawskim mruknął – szczur i łasica. Ciekawe, co pomyślała sobie np. Angela Merkel albo Martin Schultz, gdy zobaczyli Waszczykowskiego i Szydło i czy na myśl przyszły im jakieś inne zwierzęta, może bezkręgowce?

0